• Wpisów: 13688
  • Średnio co: 5 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 05:30
  • Licznik odwiedzin: 107 460 / 3170 dni
 
jamniczek-pl
 
Gdybym z nim pojechała do weterynarza czynnego, jak się sam opisuje, 24 godziny/dobę zapewne dojechałabym z kotem, który już nie kontaktuje. Kiedy cierpiał - myślę, że nie zdążyłabym. Od momentu kiedy zobaczyłam do momentu zaprzestania posiadania kontaktu z rzeczywistością...

Dopiero po iluś piwach otworzyłam się sama na siebie.
I otwieram przed Wami.

Zapaliłam dwie zwykłe fajki przed domem.
Płakałam.

Przecież już nie ma obok mnie zdrowych, rzadziej lub częściej chorujących Opaków. (Szczurki).

Od kiedy nie ma tu zwierzęcych Towarzyszy?
Opaki odeszli dawno temu.

Sally odeszła 21 sierpnia.
Ale.
Ale wtedy nie była w moim pokoju. Za ciepło.

Oswoiłam się z "pustką".

Mamo, przepraszam, że tak piszę, nie bierz tego do siebie.

Pustka: budzisz się i nie widzisz...
Zwierzęta tak pięknie patrzą.
Czasami się ułożą i po prostu patrzą.
Nic nie chcą wielokrotnie. Oprócz patrzenia, co na przykład robisz przed komputerem.
I wybaczają wszystko.
...

Skróciłam, tak mi się wydaje, ale pewności nie mam, Jej cierpienie.
Sally cierpienie.

Kociego cierpienia - nie.
Dziki kot poprosił o pomoc. Cytat z http://jamniczek-pl.pinger.pl

Oprócz jedzenia, wody, akwarium na dole, rozstawionych domków a ostatnio możliwości wejścia do części piwnicy koty do nas zaglądające mogą

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego